Spotkanie wigilijne 2016

Spotkaliśmy się 17 grudnia roku 2016, wszyscy członkowie Stowarzyszenia i osoby ze Stowarzyszeniem sympatyzujące. Tradycyjny opłatek, symbol świętego chleba (dla naszych pradziadów może bardziej w wymiarze realnym), opłatek symbol przyszłego szczęścia i powodzenia, ale też jedności, życzliwości i wspólnoty. Opłatki białe i kolorowe, wszystkie sprawiedliwie podzielone z życzeniami przede wszystkim zdrowia i spokoju.
Kolacja – tradycyjne śledzie, sałatki, ryby w galarecie, barszczyk czerwony, kulebiak z kapustą i grzybami, pierogi i kompot. Wszystko świeżutkie i perfekcyjne. Na deser ciasta, kawa, herbata. Rozmowy, rozmowy, rozmowy przez parę godzin, po których życząc sobie dobrych i spokojnych Świąt wyszliśmy w śliską i trochę ciemną noc.

wigilia

Reklamy

Czysty Obszar Natura 2000 – sprzątanie świata

Przedwiośnie, topnieje skąpy tegoroczny śnieg i odsłania zeszłoroczne śmieci, czyli fachowo – odpady komunalne. Dlaczego komunalne w naszych lasach, pozostaje to dla nas po dziś dzień zagadką ?

W czasie leśno-łąkowo-przydrożnych spacerów w „alei śmieci” podejmujemy decyzją o porządkach. Pierwszą akcję planujemy na 9 kwietna. Prognoza pogody zwiastująca deszcz nie zachęca do przechadzek porządkowych. Cierpliwie czekamy na rozpogodzenie i około 16, wyposażeni w worki 120 litrowe, rozpoczynamy powolny spacer wzdłuż drogi gminnej Woroszyły-Wasilków, od granicy wsi do wiaduktu nad obwodnicą. Butelki, buteleczki, słoiki, puszki, papier, folia, worki z gałęziami, kapsle, nakrętki, gumowe uszczelki, szmaty, nawet szyba samochodowa, lodówki, telewizory, szafki, fotele, kanapa, drzwi, wiadra – wszystko na poboczu drogi. Śmieci tzw. drobnogabarytowe wpychamy do worków, łącznie sześciu. Zostawiliśmy sprzęt agd i meble, o lokalizacji których powiadamiamy Urząd Miasta Wasilków.

W podsumowaniu drobne wyliczenie: na odcinku 1250 metrów zebraliśmy 720 litrów śmieci, czyli 0,576 litra na odcinku 1 metra obu poboczy lub 1,152 litra w przeliczeniu na jedną stronę drogi.

Kolejna sobota, tym razem już we wzmocnionym składzie ponad połowy członków Stowarzyszenia ruszamy na kolejną akcję, wzdłuż drogi powiatowej 1418B od mostu na Rzece Czarna do drugiej przecznicy odchodzącej w stronę żwirowni. Sprzątamy pobocza i okoliczny las. Potłuczone, zakopane w mchu butelki, w nawierzchnię drogi wkopana kurtka, słoik z kiszonymi ogórkami, kosz pleciony z łyka, prawdopodobnie zguba grzybiarza, papiery, torby foliowe, znowu sprzęt agd. Wszystko co drobne pakujemy do worków. Imponujący „uzysk” – 20 worków 120 litrowych, łącznie 2400 litrów śmieci. Ponieważ nikt z nas nie dysponuje na tyle pojemnym samochodem, żeby śmieci wywieźć na wysypisko, prosimy Urząd Miasta o pomoc i następnego dnia worki i sprzęt agd zostają zabrane, za co dziękujemy.

Po sprzątaniu, tradycyjne ognisko nad Rzeką Czarna, w czystym kawałeczku naszej małej Ojczyzny, fragmentu Obszaru Natura 2000.

Dobra opowieść powinna mieć budujące zakończenie z morałem, tutaj niestety samo życie opowieść czyni raczej smutną. Po tygodniu od zakończenia naszych porządków, na poboczach dróg i w lesie znajdowaliśmy nowe śmieci. Dziwi nas to o tyle, iż tzw. „ustawa śmieciowa” gwarantuje odbiór każdej ilości odpadów komunalnych, a opłaty za ich uprzątnięcie ponosi każde gospodarstwo. Dwukrotnie w ciągu roku przeprowadzana jest w Gminie akcja zbiórki odpadów wielkogabarytowych w ramach obowiązującego „abonamentu śmieciowego”.

Skąd zatem te ponad 2500 litrów śmieci, czyżby utrwalone nawyki z poprzedniej epoki, kiedy wszystko było wspólne, a zatem niczyje? Dlaczego większość z nas żywi płonną nadzieję o bezdennej chłonności i nieograniczonych możliwościach kompensacyjnych przyrody?

Przyroda jest darem bezcennym, nie żąda opłat na swoje utrzymanie, uprzejmie jedynie prosi o szacunek. Zanim zatem ponownie wyrzucicie śmieci do lasu czy na pobocze drogi pomyślcie o nieuchronności pewnych zjawisk, jak też o korzyściach płynących z przywileju życia w czystym środowisku.

 

Uwaga Łosie!

 

Szanowni mieszkańcy Woroszył oraz wsi i miast sąsiednich.

Do naszej doliny zawitała rodzina Łosiów. Niech nie zmyli was owa nazwa, gdyż nie chodzi nam o szlachetne zwierzęta o pięknym i dorodnym porożu, które nie raz już odwiedziły nasze tereny NATURA 2000.

Nowy gatunek zwierząt uważany jest za przebiegły i nieuchwytny. W co niektórych kręgach może być odbierany jako sprytny i zaradny. Porzuca on ukradkiem swój dawny dorobek życia ciesząc się z oszczędności. Drzwi, które kiedyś były mu ozdobą i szansą na chwilą prywatności owy Łoś porzuca w lesie ciesząc się z oszczędności swojej rodziny,

Niech nie zmyli was możliwość zaoszczędzenia ok. 100zł w trakcie remontu. Nie, nie jest to duża oszczędność zważywszy na cenność krajobrazów, bezpieczeństwo zwierząt czy czerpanie przyjemności z wiosennych spacerów. W szczególności jeśli się weźmie cenę samego remontu, ceny paliwa, czas, oraz stres związany (mamy nadzieję) z wyrzucaniem śmieci na dziko.

Mamy nadzieję, że będzie to jednorazowy incydent i nie odwiedzą nas kolejne rodziny o równie doskonałym podejściu do życia, natury, sąsiadów czy po prostu swoich wnuków, które któregoś dnia będą chciały odetchnąć świeżym powietrzem w pięknym i zadbanym miejscu.

Fotografia przedstawia typową poszlakę, którą pozastawiają ludzie z rodziny Łosiowatych. Drzwi świadczą o zamknięciu na potrzeby lasu i sąsiadów.

Szlachetna paczka 2015

dyplom szlachetna paczka 1

Po raz pierwszy, jako Stowarzyszenie, wzięliśmy udział w ogólnopolskiej akcji Szlachetna Paczka. Obdarowaliśmy jedną z 21 rodzin z terenu gminy Wasilków. „Nasza” 9-osobowa Rodzina to emigranci z ogarniętego wojną Mariupola na Ukrainie.
Staraliśmy się zaspokoić wszystkie świąteczne potrzeby Rodziny. Obdarowani dostali od nas m.in. dwie szafy ubraniowe, proszki do prania, dzieci według życzeń – rękawice bokserskie, słuchawki, smartfon, rower i USB, do tego dwa pudła ciuchów różnych rozmiarów i trochę słodyczy.

W sobotę około 19 zawieźliśmy paczki bezpośrednio do mieszkania Rodziny. Zostaliśmy niezwykle ciepło przyjęci przez Dzieci i Tatę; Mama i Jej Siostra były na kursach zawodowych. Mamy nadzieję, że zdobyte tam umiejętności pozwolą Im na podjęcie w przyszłości pracy zarobkowej. W podziękowaniu od rodziny otrzymaliśmy serduszka wykonane przez dzieci. Zawisną one na tegorocznych choinkach i będą przypominać o „naszej” Rodzinie.

DSC01998Pan Walerij opowiadał o koszmarze wojny, o ostrzale artyleryjskim, o rocznym chowaniu się w piwnicy, o zniszczeniu przedszkola, do których tego dnia na szczęście nie poszedł Ich najmłodszy Syn, o braku jakichkolwiek perspektyw na normalne życie. Mówił też o trudach podejmowania decyzji dającej szansę na życie, ale również skutkującej pozostawieniem wszystkiego co dotychczas dawało Im poczucie stabilności – mieszkania, pracy, rodziny i znajomych, konieczności zamieszkania wśród obcych ludzi, mówiących innym językiem, często nieprzyjaznych i podejrzliwych.
Droga „naszej” Rodziny do Polski wiodła przez obóz dla uchodźców na Litwie, wielka liczba zalęknionych ludzi różnych ras i narodowości, których łączyło jedno pragnienie – chęć życia. Wszyscy oni uciekali przed wojnami, tymi w Afryce, w Azji czy Europie.

Opowiadanie o wojnie snute przez młodego człowieka przeniosło nas we wspomnieniach do czasów naszego dzieciństwa i młodości, kiedy to o wojnie opowiadali nam Dziadkowie i Rodzice. Była to wojna Wielka, Heroiczna i Zwycięska, ale w jakiś sposób raczej historyczna i odległa. Przez długie lata spokojnego i szczęśliwego życia my, pokolenie osób bez wojny, wychowaliśmy nasze dorosłe już Dzieci- kolejne bezwojenne pokolenie. Osiągnęliśmy naszą małą stabilizację, pracujemy zawodowo, uprawiamy ogrody, spacerujemy po okolicy, spotykamy się z przyjaciółmi. Opowiadanie młodego uchodźcy z Ukrainy uświadomiło nam, że nasza mała stabilizacja to delikatna figurka z cieniutkiej porcelany, nasza duma, ale też przedmiot usilnych starań chroniących ją przed roztrzaskaniem, czasami wobec przewagi sił destrukcyjnych – starań nieskutecznych.
Każda z dotychczasowych wojen była wojną odległą – Indochiny, Afryka, w nieodległej przeszłości – Jugosławia, podzielona, acz nadal przyjmująca nas, turystów. Jeździmy do Chorwacji, Czarnogóry czy Słowenii, patrzymy na podziurawione pociskami domy i odnosimy je po trosze do obrazu kamienic Warszawskiej Pragi, ale również kąpiemy się w ciepłym morzu i zwiedzamy zabytki z czasów rzymskich; niewiele się zmieniło.
Wojna, o której opowiadał Pan Walerij to jakby wojna bliższa i zagrażająca, wojna tocząca się za naszą granicą, wojna przysparzająca obaw o jej ekspansję. Jednocześnie wojna niezrozumiała, bratobójcza na krańcach, ale jednak cywilizowanej Europy.

Na kartce świątecznej dołączonej do prezentów napisaliśmy nasze życzenia, „Wszystkiego najlepszego na Święta, Żebyście znowu uwierzyli w Ludzi i w to, że na Świecie wciąż jest Dobro” (takie malutkie zapożyczenie z Tolkiena).

 

Ochrona obszaru NATURA 2000

Miejsce lokalizacji obiektów do przemysłowego chowu drobiu tzw. kurników – zachodni skraj wsi Sochonie, Otulina Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej im. prof. Witolda Sławińskiego, obszar NATURA 2000 – Ostoja Ptasia i Ostoja Siedliskowa, 300 metrów od granicy Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej, ok. 200 metrów od puszczańskiej Rzeki Czarna i ok. 25-50 metrów od najbliższych budynków mieszkalnych.

Nasza historia z kurnikami rozpoczęła się od obwieszczenia Burmistrza Wasilkowa sygnowanego BGGN.6220.6.2015, o treści następującej:
„Działając na podstawie art. 33 ust. 1, w związku z art. 79 ust. 1 ustawy z dnia 3 października 2008r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (Dz. U. 2013r. Poz. 1235 z późn. zm.) zawiadamiam o przystąpieniu do przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko przedsięwzięcia polegającego na: budowie dwóch kurników do hodowli brojlerów o obsadzie 148 DJP i 158 DJP, wraz z niezbędną infrastrukturą, czterema zbiornikami (zakryte szczelne) na ścieki technologiczne, silosami na paszę dwa na każdy kurnik , instalacją LPG (3 zbiorniki naziemne o pojemności 6,4m3 ) studnią głębinową, realizowanego na działce o nr ewid. 285/1 (285/3 po podziale) położonej przy ulicy Transportowej w Sochoniach, gmina Wasilków. Postępowanie zostało wszczęte na wniosek inwestora.”

Inwestycja zalicza się do przedsięwzięć mogących zawsze znacząco oddziaływać na środowisko zgodnie z § 2 ust. 1 pkt 51 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 listopada 2010r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko (Dz. U. Nr 213, poz. 1397).

W obwieszczeniu powyższym zaintrygował nas niewinnie wyglądający skrót DJP. Jak zwykle w takich sytuacjach z pomocą przyszedł nam Internet, skąd dowiedzieliśmy się, iż to niewinne DJP w przypadku kurczaków stanowi 0,004 część krowy o masie 500 kg czyli 306 DJP odpowiada liczbie 76 500 kurczaków. Zrobiło to na nas ogromne, jak liczba kurczaków, wrażenie i zmieniło nasze neutralne dotychczas podejście do „przemysłowego chowu drobiu” (nie mylić z gospodarską, przyzagrodową hodowlą kilku czy kilkunastu kurek, które o poranku sielsko-wiejsko budzą ze snu) w podejście negujące.

Nasz pierwszy protest przeciwko budowie obiektów do przemysłowego chowu drobiu, zwanych dalej kurnikami, wystosowaliśmy do Burmistrza Wasilkowa dnia 30.03.2015, jeszcze jako niezrzeszeni mieszkańcy wsi Woroszyły, prosząc Go o wyegzekwowanie od przyszłego inwestora, właściciela jednego z już istniejących trzech kurników, rachunków za utylizację odpadów pohodowlanych za miniony rok 2014. Miało to naszym zdaniem uwiarygodnić dobre intencje inwestora w kwestii dbałości o środowisko, rozwiać też miało nasze wątpliwości, poparte dokumentacją fotograficzną, dotyczące nierzetelności inwestora, objawiającej się m.in. posadowieniem ogromnej pryzmy obornika bezpośrednio na niczym niezabezpieczonym gruncie, co naszym zdaniem powoduje przesiąkanie, głównie związków azotowych do wód gruntowych. Do chwili obecnej rachunków takich inwestor nie przedstawił. W proteście powyższym wnosiliśmy również o podłączenie się inwestora do istniejącej sieci kanalizacyjnej.

Protest przekazaliśmy na ręce Wiceburmistrza Wasilkowa, spotkaliśmy się też z Nim osobiście, wymieniliśmy kurtuazyjne opinie na temat uciążliwości ferm drobiu i usłyszeliśmy, że Burmistrz praktycznie ubezwłasnowolniony jest opiniami instytucji chroniących środowisko 
„z urzędu”, jak RDOŚ, WIOŚ i Sanepid, co w dalszych naszych dociekaniach i protestach, w progresji czasu i poznawania sposobu procedowania powyższych decyzji, okazało się nieprawdą.

Po spotkaniu w Urzędzie Miasta, wyposażeni w „wiedzę” na temat procedur administracyjnych rozpoczęliśmy pielgrzymowanie po instytucjach mających w swoim statucie zadanie dbania o środowisko. Byliśmy w RDOŚ Białystok, WIOŚ Białystok i odwiedziliśmy Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną również w Białymstoku. Znowu dużo kurtuazji i ubolewania na temat powszechnie wiadomej uciążliwości ferm drobiu i wszędzie informacje o tylko opiniotwórczym charakterze dokumentów oceniających wpływ chowu drobiu na środowisko.
W międzyczasie opublikowany został „Raport o oddziaływaniu na środowisko budowy i eksploatacji dwóch kurników do hodowli brojlerów kurzych o łącznej obsadzie 306 DJP wraz z niezbędną infrastrukturą techniczną” zlokalizowanych na działce nr 285/3 obręb wsi Sochonie gm. Wasilków, powiat białostocki, należącej do inwestora zamieszkałego we wsi Sochonie , autorstwa pracowników Starostwa Powiatowego w Białymstoku, Wydziału Rolnictwa, Środowiska, Rozwoju Obszarów Wiejskich i Promocji; Referatu Ochrony Środowiska.
Raport, zgodnie z obowiązującą procedurą prawną, sporządzony zostaje na zlecenie inwestora, jego publikacja była zatem przez inwestora finansowana.

Na marginesie, w czasie prowadzonej przez nas batalii w ramach protestu przeciwko budowie gigantycznych kurników w prawnie chronionych obszarach przyrodniczo cennych, przeczytaliśmy kilkanaście „Raportów o oddziaływaniu na środowisko”. Pomijając ich różną wartość merytoryczną, gramatyczną czy stylistyczną, niezależnie do wielkości ferm drobiu, każdy z tych Raportów podsumowany był wnioskiem o braku negatywnego wpływu na środowisko planowanej inwestycji, czemu trudno się dziwić zważywszy, iż każdy Raport opracowywany był na zlecenie inwestora i przez niego finansowany.

Dnia 25.05.2015 z naszej inicjatywy popartej staraniami Stowarzyszenia Bajeczne Sochonie zorganizowane zostało w Szkole Podstawowej w Sochoniach spotkanie Władz Gminy i Miasta Wasilków z mieszkańcami wsi Sochonie i Woroszyły. Na spotkaniu przedstawiliśmy prezentację w formacie PowerPoint dotyczącą naszej wizji zagospodarowania przestrzennego zamieszkiwanych przez nas, podlegających ochronie prawnej obszarów przyrodniczo cennych, jak Otulina Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej, NATURA 2000 – Ostoja Ptasia i Ostoja Siedliskowa. Przedstawiliśmy przepisy regulujące zagospodarowanie przestrzenne na terenach ochrony przyrody, apelowaliśmy do Władz o dotrzymanie powyższych standardów, zachowanie integralności przyrodniczej wymienionych wyżej terenów i nielokowanie obiektów o potencjalnie negatywnym wpływie na środowisko w odpowiedzi na doraźne potrzeby inwestorów.
Dnia 9.06.2015 zarejestrowaliśmy w Sądzie Rejonowym w Białymstoku Stowarzyszenie DOLINA CZARNEJ.

Już jako Stowarzyszenie DOLINA CZARNEJ złożyliśmy na ręce Burmistrza Wasilkowa naszą analizę „Raportu o oddziaływaniu ma środowisko……..”. Wobec rażących błędów merytorycznych dokumentu wnioskowaliśmy o odrzucenie Raportu w całości i niedopuszczenie do dalszych etapów procedur administracyjnych związanych z wydaniem pozwolenia na budowę powyższej inwestycji – kurników o łącznej obsadzie 306 DJP.
W międzyczasie w trakcie bezpośrednich rozmów z przedstawicielami instytucji mających w swoim statucie urzędową niejako ochronę przyrody, dowiedzieliśmy się, iż wydawane przez nie opinie nie są w stanie podważyć merytorycznych treści Raportu, jak np. stopień zanieczyszczenia powietrza, wielkość poboru wody czy objętość ścieków, co wynika głównie z braku odpowiednich narzędzi informatycznych.
W odpowiedzi na nasz protest RDOŚ i Sanepid zwróciły się do autorów Raportu o poprawę błędów. Przeanalizowaliśmy poprawiony Raport ponownie, i ponownie w piśmie datowanym na 30.06.2015 wnieśliśmy do niego kolejne zastrzeżenia.
W odpowiedzi na nasze uwagi RDOŚ i Sanepid ponownie poleciły autorom Raportu jego korektę, a my po kolejnej analizie wnieśliśmy swoje uwagi w piśmie z dnia 07.09.2015, adresowanym do Burmistrza Wasilkowa. Postulowaliśmy, iż:
1. udzielenie pozwolenia na „budowę i eksploatację dwóch kurników do hodowli brojlerów kurzych o łącznej obsadzie 306 DJP wraz z niezbędną infrastrukturą techniczną” zlokalizowanych na działce nr 285/3 obręb wsi Sochonie gm. Wasilków, powiat białostocki, należącej do inwestora zamieszkałego we wsi Sochonie” jest sprzeczne z zadaniami wynikającymi z ochrony przyrody w Otulinie Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej, na którym obowiązują:
 ograniczanie negatywnego oddziaływania na wartości Parku, wynikającego z intensyfikacji użytkowania i zagospodarowania przedmiotowego obszaru,
 wprowadzenie zasad zmniejszania intensywności zagospodarowania w miarę zbliżania się do granic Parku,
 utrzymanie wartościowych gruntów rolnych, jako rolniczej przestrzeni produkcyjnej o preferencjach ekologicznego rozwoju rolnictwa i ogrodnictwa, zachowanie istniejących terenów leśnych.
Sama zatem lokalizacja tego typu obiektów w strefie ochronnej Parku, jakim jest jego Otulina, jest nieporozumieniem i łamie podstawowe zasady zagospodarowanie tego typu terenów!
2. Udzielenie pozwolenia na „budowę i eksploatację dwóch kurników do hodowli brojlerów kurzych o łącznej obsadzie 306 DJP wraz z niezbędną infrastrukturą techniczną” zlokalizowanych na działce nr 285/3 obręb wsi Sochonie gm. Wasilków, powiat białostocki, należącej do inwestora zamieszkałego we wsi Sochonie” jest sprzeczne z zasadą zrównoważonego rozwoju, przez co narusza m.in. art. 5 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej „Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”.
Termin ostatecznej decyzji o wydaniu pozwolenia na budowę w.w kurników został ustalony na 20.11.2015.

Dnia 06.11.201, w nawiązaniu do OBWIESZCZENIA BURMISTRZA WASILKOWA z dnia 19.03.2015 sygnowanego BGGN.6220.6.2015 zawiadamiającego o przystąpieniu do przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko przedsięwzięcia polegającego na: budowie dwóch kurników do hodowli brojlerów o obsadzie 148 DJP i 158 DJP, wraz z niezbędną infrastrukturą, czterema zbiornikami (zakryte szczelne) na ścieki technologiczne, silosami na paszę dwa na każdy kurnik, instalacją LPG (3 zbiorniki naziemne o pojemności 6,4m3 ) studnią głębinową, realizowanego na działce o nr ewid. 285/1 (285/3 po podziale) położonej przy ulicy Transportowej w Sochoniach, gmina Wasilków oraz kolejnych pism informujemy, wystosowaliśmy do Burmistrza Wasilkowa kolejne pismo, w którym informujemy, iż podtrzymujemy nasz protest przeciwko udzieleniu pozwolenia na budowę powyższej inwestycji.

Protest opatrzony jest podpisami 40 mieszkańców wsi Woroszyły i Sochonie, osób które rozumieją i podzielają naszą opinię w kwestii ochrona środowiska naturalnego, zachowania jego elementów w możliwie pierwotnym charakterze, temu i przyszłym pokoleniom.

Protest:

Protest kurniki Sochonie 16.11.2015

Ognisko Stowarzyszeniowe

Woroszyły, 15.08.2015 r.

Godzina 9.00 – uroczysta msza w intencji mieszkańców wsi Woroszyły i co nas niepomiernie zaskoczyło, członków naszego Stowarzyszenia. Mszę celebrował nasz  Proboszcz, którego po mszy odwiedziliśmy, bardzo serdecznie podziękowaliśmy i przypomnieliśmy o zaproszeniu na ognisko.

Czas do ogniska spędziliśmy pracowicie przygotowując miejsce spotkania,
piekąc ciasta i mrożąc chłodziki do lodówek turystycznych.

Godzina 17.30, pogoda przepiękna, łączka nad rzeką Czarna naprzeciwko starego młyna,   szum rzeki, pluskające się dzieci i psy.  Zarząd Stowarzyszenia już na miejscu spotkania, ostatnie poprawki, rozkładanie krzesełek, parasoli, trójnogu nad ogniskiem, krojenie kiełbas, ogórków małosolnych, ciast, rozstawianie talerzyków i kubeczków, rozkładanie sztućców, sprawdzanie stopnia schłodzenia napojów, m.in. przepysznego kwasu chlebowego prosto z Lidy, różnych gatunków piw i wód mineralnych. Powoli zaczynają się schodzić nasi członkowie i sympatycy, punktualnie o 18.00 na łączkę wchodzi Ksiądz Proboszcz. Krótkie powitanie, kilka słów wprowadzenia wygłoszonych przez Panią Prezes i rozpoczynamy.

Rozmowy przy pieczeniu kiełbasek, te służbowe i te prywatne. Nakreślamy Księdzu Proboszczowi nasz orientacyjny plan działania z projektem wytyczenia ścieżek rowerowych, tras narciarskich czy szlaków pieszych, sprzątanie okolicznych lasów, być może wystawa fotografii prześlicznych pejzaży z rzeką Czarną w tle. Opowiadamy o naszych protestach mających na celu przeciwdziałanie niszczeniu okolicznej przyrody i zachowanie otaczającego nas  środowiska w jego naturalnym kształcie, tak naszemu, jak i przyszłym pokoleniom. Dyskutujemy o ostatniej, pięknej encyklice Papieża Franciszka, jakże zbieżnej z naszymi postulatami, oczywiście w skali naszego małego mikroświata. Ciągle przybywają nasi sympatycy, łącznie w spotkaniu uczestniczy 28 osób dorosłych, 7 dzieci i cztery psy.

Ognisko budzi wspomnienia, w większości z obozów harcerskich i żeglarskich. Ktoś intonuje „Płonie ognisko i szumią knieje…”, ktoś inny „Harcerską dolę”, dzieci zaśpiewały „Na jagody” i o strumyku, który płynie z wolna. Potem szanty, piosenki góralskie (z racji obecności rodowitego Górala, w gwarze oryginalnej), pieśni patriotyczne i oczywiście  nieśmiertelne ogniskowe „Sokoły”.

Opowiadanie dowcipów tych wymyślonych i dykteryjek z życia, każdy coś dodaje ze swojej profesji. Powoli zapada zmrok, potem przepiękny wieczór z mnóstwem migotliwych gwiazd. Wielka Niedźwiedzica trochę po prawej, Gwiazda Polarna, Smok i Kasjopeja. Powoli rozświetla się Droga Mleczna. Wszyscy popadają w zadumę, mikroskopijne stworki w przytłaczającym majestacie wszechświata,  ognisko powoli przygasa. Z zadumy budzi nas nadpełzający znad rzeki chłód.

Powracamy do świata realnego. Dokładne sprzątanie, dogaszanie ogniska, seria pożegnań i droga powrotna do domów, dla niektórych zmotoryzowanych odległa kilku- czy kilkunastokilometrowa, dla miejscowych – piesza po piaszczystym trakcie wiejskim pod rozgwieżdżonym, przecudnym niebem, w chłodzie wczesnej nocy. Wszyscy trochę refleksyjni i wyciszeni z niebem gwiaździstym nad sobą i prawem moralnym w sobie, dwiema rzeczami, które napełniają duszę podziwem i czcią, jak mawiał Wielki Immanuel Kant.

 

Nad Czarną