Szlachetna paczka 2015

dyplom szlachetna paczka 1

Po raz pierwszy, jako Stowarzyszenie, wzięliśmy udział w ogólnopolskiej akcji Szlachetna Paczka. Obdarowaliśmy jedną z 21 rodzin z terenu gminy Wasilków. „Nasza” 9-osobowa Rodzina to emigranci z ogarniętego wojną Mariupola na Ukrainie.
Staraliśmy się zaspokoić wszystkie świąteczne potrzeby Rodziny. Obdarowani dostali od nas m.in. dwie szafy ubraniowe, proszki do prania, dzieci według życzeń – rękawice bokserskie, słuchawki, smartfon, rower i USB, do tego dwa pudła ciuchów różnych rozmiarów i trochę słodyczy.

W sobotę około 19 zawieźliśmy paczki bezpośrednio do mieszkania Rodziny. Zostaliśmy niezwykle ciepło przyjęci przez Dzieci i Tatę; Mama i Jej Siostra były na kursach zawodowych. Mamy nadzieję, że zdobyte tam umiejętności pozwolą Im na podjęcie w przyszłości pracy zarobkowej. W podziękowaniu od rodziny otrzymaliśmy serduszka wykonane przez dzieci. Zawisną one na tegorocznych choinkach i będą przypominać o „naszej” Rodzinie.

DSC01998Pan Walerij opowiadał o koszmarze wojny, o ostrzale artyleryjskim, o rocznym chowaniu się w piwnicy, o zniszczeniu przedszkola, do których tego dnia na szczęście nie poszedł Ich najmłodszy Syn, o braku jakichkolwiek perspektyw na normalne życie. Mówił też o trudach podejmowania decyzji dającej szansę na życie, ale również skutkującej pozostawieniem wszystkiego co dotychczas dawało Im poczucie stabilności – mieszkania, pracy, rodziny i znajomych, konieczności zamieszkania wśród obcych ludzi, mówiących innym językiem, często nieprzyjaznych i podejrzliwych.
Droga „naszej” Rodziny do Polski wiodła przez obóz dla uchodźców na Litwie, wielka liczba zalęknionych ludzi różnych ras i narodowości, których łączyło jedno pragnienie – chęć życia. Wszyscy oni uciekali przed wojnami, tymi w Afryce, w Azji czy Europie.

Opowiadanie o wojnie snute przez młodego człowieka przeniosło nas we wspomnieniach do czasów naszego dzieciństwa i młodości, kiedy to o wojnie opowiadali nam Dziadkowie i Rodzice. Była to wojna Wielka, Heroiczna i Zwycięska, ale w jakiś sposób raczej historyczna i odległa. Przez długie lata spokojnego i szczęśliwego życia my, pokolenie osób bez wojny, wychowaliśmy nasze dorosłe już Dzieci- kolejne bezwojenne pokolenie. Osiągnęliśmy naszą małą stabilizację, pracujemy zawodowo, uprawiamy ogrody, spacerujemy po okolicy, spotykamy się z przyjaciółmi. Opowiadanie młodego uchodźcy z Ukrainy uświadomiło nam, że nasza mała stabilizacja to delikatna figurka z cieniutkiej porcelany, nasza duma, ale też przedmiot usilnych starań chroniących ją przed roztrzaskaniem, czasami wobec przewagi sił destrukcyjnych – starań nieskutecznych.
Każda z dotychczasowych wojen była wojną odległą – Indochiny, Afryka, w nieodległej przeszłości – Jugosławia, podzielona, acz nadal przyjmująca nas, turystów. Jeździmy do Chorwacji, Czarnogóry czy Słowenii, patrzymy na podziurawione pociskami domy i odnosimy je po trosze do obrazu kamienic Warszawskiej Pragi, ale również kąpiemy się w ciepłym morzu i zwiedzamy zabytki z czasów rzymskich; niewiele się zmieniło.
Wojna, o której opowiadał Pan Walerij to jakby wojna bliższa i zagrażająca, wojna tocząca się za naszą granicą, wojna przysparzająca obaw o jej ekspansję. Jednocześnie wojna niezrozumiała, bratobójcza na krańcach, ale jednak cywilizowanej Europy.

Na kartce świątecznej dołączonej do prezentów napisaliśmy nasze życzenia, „Wszystkiego najlepszego na Święta, Żebyście znowu uwierzyli w Ludzi i w to, że na Świecie wciąż jest Dobro” (takie malutkie zapożyczenie z Tolkiena).

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s