Ognisko Stowarzyszeniowe

Woroszyły, 15.08.2015 r.

Godzina 9.00 – uroczysta msza w intencji mieszkańców wsi Woroszyły i co nas niepomiernie zaskoczyło, członków naszego Stowarzyszenia. Mszę celebrował nasz  Proboszcz, którego po mszy odwiedziliśmy, bardzo serdecznie podziękowaliśmy i przypomnieliśmy o zaproszeniu na ognisko.

Czas do ogniska spędziliśmy pracowicie przygotowując miejsce spotkania,
piekąc ciasta i mrożąc chłodziki do lodówek turystycznych.

Godzina 17.30, pogoda przepiękna, łączka nad rzeką Czarna naprzeciwko starego młyna,   szum rzeki, pluskające się dzieci i psy.  Zarząd Stowarzyszenia już na miejscu spotkania, ostatnie poprawki, rozkładanie krzesełek, parasoli, trójnogu nad ogniskiem, krojenie kiełbas, ogórków małosolnych, ciast, rozstawianie talerzyków i kubeczków, rozkładanie sztućców, sprawdzanie stopnia schłodzenia napojów, m.in. przepysznego kwasu chlebowego prosto z Lidy, różnych gatunków piw i wód mineralnych. Powoli zaczynają się schodzić nasi członkowie i sympatycy, punktualnie o 18.00 na łączkę wchodzi Ksiądz Proboszcz. Krótkie powitanie, kilka słów wprowadzenia wygłoszonych przez Panią Prezes i rozpoczynamy.

Rozmowy przy pieczeniu kiełbasek, te służbowe i te prywatne. Nakreślamy Księdzu Proboszczowi nasz orientacyjny plan działania z projektem wytyczenia ścieżek rowerowych, tras narciarskich czy szlaków pieszych, sprzątanie okolicznych lasów, być może wystawa fotografii prześlicznych pejzaży z rzeką Czarną w tle. Opowiadamy o naszych protestach mających na celu przeciwdziałanie niszczeniu okolicznej przyrody i zachowanie otaczającego nas  środowiska w jego naturalnym kształcie, tak naszemu, jak i przyszłym pokoleniom. Dyskutujemy o ostatniej, pięknej encyklice Papieża Franciszka, jakże zbieżnej z naszymi postulatami, oczywiście w skali naszego małego mikroświata. Ciągle przybywają nasi sympatycy, łącznie w spotkaniu uczestniczy 28 osób dorosłych, 7 dzieci i cztery psy.

Ognisko budzi wspomnienia, w większości z obozów harcerskich i żeglarskich. Ktoś intonuje „Płonie ognisko i szumią knieje…”, ktoś inny „Harcerską dolę”, dzieci zaśpiewały „Na jagody” i o strumyku, który płynie z wolna. Potem szanty, piosenki góralskie (z racji obecności rodowitego Górala, w gwarze oryginalnej), pieśni patriotyczne i oczywiście  nieśmiertelne ogniskowe „Sokoły”.

Opowiadanie dowcipów tych wymyślonych i dykteryjek z życia, każdy coś dodaje ze swojej profesji. Powoli zapada zmrok, potem przepiękny wieczór z mnóstwem migotliwych gwiazd. Wielka Niedźwiedzica trochę po prawej, Gwiazda Polarna, Smok i Kasjopeja. Powoli rozświetla się Droga Mleczna. Wszyscy popadają w zadumę, mikroskopijne stworki w przytłaczającym majestacie wszechświata,  ognisko powoli przygasa. Z zadumy budzi nas nadpełzający znad rzeki chłód.

Powracamy do świata realnego. Dokładne sprzątanie, dogaszanie ogniska, seria pożegnań i droga powrotna do domów, dla niektórych zmotoryzowanych odległa kilku- czy kilkunastokilometrowa, dla miejscowych – piesza po piaszczystym trakcie wiejskim pod rozgwieżdżonym, przecudnym niebem, w chłodzie wczesnej nocy. Wszyscy trochę refleksyjni i wyciszeni z niebem gwiaździstym nad sobą i prawem moralnym w sobie, dwiema rzeczami, które napełniają duszę podziwem i czcią, jak mawiał Wielki Immanuel Kant.

 

Nad Czarną

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s